Na kolejowej mapie regionu znów zaczyna się coś dziać. Tuż za granicą naszego powiatu samorządowcy podejmują wspólne działania na rzecz budowy nowego połączenia: Kraków – Proszowice – Kazimierza Wielka – Busko-Zdrój. To ambitna koncepcja, która może realnie zmienić komunikacyjną rzeczywistość w tej części Małopolski i województwa świętokrzyskiego.
I właśnie w tym miejscu Powiśle Dąbrowskie powinno zadać sobie fundamentalne pytanie: czy reaktywacja „Szczucinki” – bez dalszego przebicia w kierunku Buska-Zdroju – ma dziś jeszcze sens? Bo przecież wizja podróży koleją z Dąbrowy Tarnowskiej do Buska, a stamtąd dalej do Kielc, Warszawy czy nawet Krakowa, to nie tylko marzenie miłośników kolei. To mogłaby być realna oś rozwoju regionu.
Nowa linia – nowe możliwości
W Kazimierzy Wielkiej odbyło się niedawno spotkanie samorządowców reprezentujących gminy i powiaty od Krakowa aż po Busko-Zdrój. W centrum rozmów znalazła się koncepcja utworzenia nowego korytarza transportu szynowego.

To nie jest jedynie infrastrukturalny projekt. To potencjalny impuls rozwojowy – dla mieszkańców, dla lokalnych firm i dla turystyki. Burmistrz Buska-Zdroju, Jerzy Szydłowski, zwrócił uwagę na realne potrzeby mieszkańców i kuracjuszy, którzy od lat wskazują na brak dostępu do kolei. Uzdrowisko tej rangi, odwiedzane przez tysiące osób, wciąż pozostaje poza siecią połączeń kolejowych. Przykład? Muzeum w Wiślicy odwiedziło już ponad 200 tysięcy osób. Nowa linia kolejowa mogłaby znacząco zwiększyć ten ruch.
Jednak samorządowcy są zgodni: kolej musi być konkurencyjna wobec transportu drogowego. Kluczowy będzie czas przejazdu – dlatego zakłada się prędkości powyżej 120 km/h. Tylko wtedy projekt ma szansę przyciągnąć pasażerów i ograniczyć wykluczenie komunikacyjne.
A co ze „Szczucinką”?
W tym kontekście wraca temat reaktywacji linii kolejowej nr 115, czyli tzw. „Szczucinki”. W grudniu zapowiedział ją wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Koszt inwestycji ma wynieść około 500 mln zł, a realizacja zostałaby podzielona na etapy. Problem w tym, że projekt – w obecnym kształcie – zakłada jedynie odbudowę dawnej trasy: Tarnów – Żabno – Dąbrowa Tarnowska – Szczucin. I tu pojawia się zasadnicza wątpliwość. Czy taka linia, kończąca się w Szczucinie, ma dziś uzasadnienie?
Inne czasy, inne potrzeby
W czasach świetności „Szczucinki” kolej była podstawowym środkiem transportu. Ludzie dojeżdżali do pracy w Tarnowie – do Zakładów Mechanicznych, Azotów czy zakładów w Niedomicach. Podobnie w Szczucinie funkcjonowały duże zakłady przemysłowe.
Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Mamy samochody. Mamy busy. Ale nie mamy już tych samych centrów zatrudnienia. Szczucin nie jest dziś miejscem, do którego codziennie dojeżdżają setki pracowników. Trudno więc zakładać, że stanie się atrakcyjnym kierunkiem ruchu pasażerskiego.
Do tego dochodzi demografia. Liczba dzieci i młodzieży na Powiślu systematycznie spada. Za kilka lat znacząco zmniejszy się grupa uczniów dojeżdżających do szkół w Tarnowie. Pytanie więc brzmi: kto będzie korzystał z tej linii?
Kolej „przez” Powiśle, nie „na” Powiśle
Zamiast odtwarzać historyczny przebieg „Szczucinki”, coraz więcej argumentów przemawia za innym rozwiązaniem: włączeniem Powiśla w większy, regionalny system transportowy. Najbardziej racjonalnym wariantem wydaje się rozbudowa linii kolejowej nr 73 i poprowadzenie nowego ciągu: Kielce – Busko-Zdrój – Nowy Korczyn – Żabno – Tarnów. To rozwiązanie zyskuje poparcie samorządów na całej trasie. I co najważniejsze – odpowiada na realne potrzeby mieszkańców. Bo dziś trzeba powiedzieć to wprost: „Szczucinka” w swoim pierwotnym kształcie nie ma już racji bytu.
Trudna prawda, potrzebna decyzja
Czasy się zmieniły. Zmienił się rynek pracy, styl życia i potrzeby komunikacyjne. Powiśle również nie jest już tym samym miejscem co kilkadziesiąt lat temu. Dlatego zamiast budować linię „donikąd”, warto myśleć strategicznie. Pociągi powinny jechać przez Powiśle – jako część większego korytarza transportowego. Bycie fragmentem ważnej linii? To szansa. Bycie jej końcem? To ryzyko marginalizacji. Nie jesteśmy nadmorską Łebą, która przyciąga sezonowo tysiące turystów. Nie możemy liczyć na to, że sama obecność torów wygeneruje ruch.


2 Responses
Wiadomo że trasa kończąca się na Szczucinie wydaje się bezsensowna, no ale traktuje to jako wytrych na kolejną inwestycję która połączy tą trasę z Buskiem. Jak już wyrzucą kasę na trasę która okaże się że może być nieopłacalna, to łatwiej będzie w aktualnej sytuacji próbować wymusić próbę połączenia z Buskiem. Wtedy przy okazji pasowaloby również zrobić nowy most, bo aktualny już mocno odbiega od standardów.
Jako mieszkaniec Szczucina po prostu traktuję to jako szansę dla miasteczka i okolic i nie mogę narzekać na sensowność inwestycji
Trasa Tarnow Żabno Busko Zdrój tylko a od Szczucin Dąbrowa Tarnowska do Żabna trasa rowerowa tak jak to miało być tylko brakło pieniędzy to realne i możliwe więcej pożytku i zadowolenia mieszkańców by było a dziś tyle powstało nowych domów oraz całych osiedli przy nieczynnej lini Szczucin Żabno kto zapłaci za ekrany akustyczne i ile bedzie sprzeciwu o kolej brak elektryfikacji to następny duży Problem oraz ponad 100 przejazdów kolejowych co utrudni ruch tylko