Na przełomie lutego i marca listonosze roznosili mieszkańcom gminy Szczucin gazetę pt. „SPRAWOZDANIE TOMASZA BEŁZOWSKIEGO. Podsumowanie za lata 2024–2025”. Początkowo pojawiła się konsternacja – przecież gmina wydaje już „Gazetę Szczucińską”, obecnie pod redakcją sekretarza gminy. Nowe pismo nijak jej jednak nie przypominało.
Okazało się, że „Gazeta Szczucińska” to za mało, by zaprezentować dokonania burmistrza Szczucina Tomasza Bełzowskiego. Gmina – na koszt podatnika – zdecydowała się więc wydać zupełnie nowe pismo, które trafiło do każdego domu.
Co mieszkańcy mogli znaleźć w tym rzekomo rzetelnym informatorze? Sprawozdanie burmistrza – jak sama nazwa wskazuje. Dużo tekstu, dużo zdjęć – typowa publikacja samorządowa. Czy jest estetyczna? Wizualnie zdecydowanie nie. Czy spełnia funkcję narzędzia do przekazywania mieszkańcom „odpowiedniej” informacji o działaniach samorządu? Zdecydowanie tak. Czy jest to przekaz propagandowy? Oczywiście.
Podkreślam to nie tylko jako redaktor portalu, ale również jako osoba, która przez wiele lat zawodowo zajmowała się budowaniem wizerunku samorządowców. Taka forma komunikacji jest po prostu skuteczna – może w tym przypadku nieco niedopracowana wizualnie, ale w ostatecznym rozrachunku efektywna. I ktoś, kto wpadł na pomysł wydania tej publikacji, doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Gazeta została wydana i dostarczona do każdego domu – również tam, gdzie nie korzysta się z internetu, a opinie kształtowane są na podstawie tego typu materiałów. A w środku? Same pozytywne treści. Kilkanaście zdjęć burmistrza: przy biurku, podczas odbioru promesy, przekazania sztandaru, w towarzystwie wojewody, marszałka, na fotelu lekarskim czy nawet podczas ważenia się. Burmistrz, burmistrz i jeszcze raz burmistrz – tak wygląda to nie tylko w Szczucinie, ale w wielu samorządowych wydawnictwach.
Wydawca zapewne powie, że publikacja powstała z potrzeby rzetelnego informowania mieszkańców o działaniach gminy i burmistrza. Oczywiście – tak może być. Jednak każdy, kto choć przez chwilę miał do czynienia z komunikacją w samorządzie, wie, że w tego typu wydawnictwach przekaz i cel są znacznie głębsze.
Temat gazety poruszono podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczucinie. Radny Marcin Malec zwrócił uwagę na kwestie finansowe.
Jako radny rady miejskiej mam prawo i obowiązek pytać o pieniądze publiczne – jak są wydatkowane, w jakiej formie i jaka jest zasadność tych wydatków – podkreśla radny Marcin Malec w rozmowie z naszym portalem.

Podczas sesji radny zapytał o liczbę wydanych egzemplarzy oraz koszty przygotowania, druku i dystrybucji. Z odpowiedzi burmistrza Tomasza Bełzowskiego wynika, że przygotowanie i druk 3500 egzemplarzy kosztowały 9000 zł, natomiast dystrybucja – 1260 zł.
Burmistrz w swoim wystąpieniu zaznaczył, że gmina ma obowiązek informować mieszkańców o tym, co się dzieje. Radny Marcin Malec podkreślił, że nie zamierza polemizować z treścią gazety – jej ocenę pozostawia mieszkańcom. Zwrócił jednak uwagę, że gmina wydaje obecnie dwa tytuły prasowe i zapytał, czy nie można ich połączyć. Według burmistrza „Gazeta Szczucińska” nie przedstawia pełnego obrazu działań realizowanych na terenie gminy. Nie da się funkcjonować bezkosztowo. Takich czasów dożyliśmy, że ta informacja musi być przekazywana – mówił burmistrz Tomasz Bełzowski, zapowiadając jednocześnie, że w przyszłym roku urząd również wyda podobną publikację.
To będzie systematyczne, prowadzone przeze mnie, informowanie mieszkańców o tym, co burmistrz Szczucina wykonuje w swej pracy – dodał. Ot taka osobista kontrola przekazu…

____
Mateusz Franczyk

